www.sanawia.waw.pl
 

2010 rok



[12.2010] Puszcza Kampinoska jest do biegania idealna



[11.2010] Pałac w Radziejowicach



[11.2010] jest również miejscem plenerów artystycznych - Arka Wilkoniego



[10.2010] na koncercie w Żelazowej Woli



[10.2010] dzika plaża w Ustce po sztormie



[10.2010] "...They gave me the wings, I spread them wide..."



[10.2010] jesień na plaży



[10.2010] nadmorskie tarasy



[09.2010] koniec lata



[09.2010] w Tatrach



[09.2010] na towarzyskim week-endzie w Morskim Oku



[09.2010] a miejscowi na nowej drodze życia



[08.2010] z Jankiem w Londynie, podziwiamy Tower Bridge



[08.2010] nie kopały i nie gryzły, wiadomo, angielska flegma...



[08.2010] pójdę dalej jak mi kupisz sandwicha ;-)



[08.2010] fajny zwyczaj piknikowania na trawnikach



[08.2010] T.Rex w Muzeum Historii Naturalnej, jest ich tam więcej



[08.2010] w Tower of London - wysokie czapy miały dodawać im wzrostu



[08.2010] przejażdżka retro busem



[08.2010] wycieczka po stadionie Arsenalu, wow!



[08.2010] jedniodniowy wypad do podkieleckiego wąwozu Stokówka



[08.2010] są tu wyłącznie jednowyciągówki dobre na trening



[07.2010] Dolomity jak co roku, widok na grupę Nuvolau z Torre Anna



[07.2010] dla takich zjazdów jak ten z Torre Anna warto się wspinać



[07.2010] że o widokach nie wspomnę - z pod ściany Monte Averau na grupę Nouvolau i Sorapis



[07.2010] podejście pod Punta Dallago
- pan Franz zrobił z tej niepozornej turni sympatyczny rozgrzewkowy cel



[07.2010] wejście na Torre Grande biegnie labiryntem ogromnych głazów
zakleszczonych jakby w trzewiach tej turni



[07.2010] w ścianie Lagazuoi na czwartym wyciągu



[07.2010] kolejne przed nami, ściana jest nienaganna i baaardzo mi się podoba :-)



[07.2010] w zjeździe u stóp mamy przełęcz Falzarego



[07.2010] symboliczne zakończenie, trzeba się będzie z nim rozliczyć next year



[06.2010] w podolsztyńskich Niwkach



[06.2010] na Aptece



[05.2010] w drodze na Racucha



[05.2010] mirowski wspeen



[04.2010] uroki opolszczyzny - zamek w Mosznej



[04.2010] zbudował go niemiecki hrabia, teraz jest tu centrum leczenia nerwic - znak czasu?



[04.2010] opactwo Cystersów w Henrykowie



[03.2010] meksykańska wulkaniczna para - Izta...



[03.2010] i Popo - buenos dias Mexico po 20 godzinach teleportacji na drugą półkulę



[03.2010] jest jeszcze mniej znany, ale równie piękny wulkan Nevado de Toluca



[03.2010] spotykamy modlących się do wulkanów Indian, są skupieni i zupełnie ignorują otoczenie



[03.2010] w drodze nad Ocean Spokojny przemierzamy krainę kaktusa



[03.2010] pierwsze chwile na (s)pacyficznej plaży



[03.2010] zostajemy tu parę dni relaksując się totalnie



[03.2010] śniadanie



[03.2010] obiad



[03.2010] w drodze - i my z powrotem w głąb Meksyku, i gaucho - on jeden wie dokąd



[03.2010] mijamy frańciszkańskie misje, ładne,
ale Meksykanie i tak w głębi duszy pozostali przy swoich obrzędach



[03.2010] typowe rancza środkowego Meksyku



[03.2010] i zupełnie nietypowy krajobraz - jak u nas na Mazurach, a jednak to jeden z parków narodowych,
które tam odwiedzamy, z gorącymi źródłami, co za rozkosz...



[03.2010] Aculco - urocze i sympatyczne miasteczko



[03.2010] zostajemy w nim kilka dni



[03.2010] akurat trwają obrzędy powitania wiosny, stąd te kwiaty na kapeluszach



[03.2010] smakujemy (nie widać) meksykańskie klimaty



[03.2010] pobliski kanion - olbrzymi, ciągnie się kilkanaście kilometrów



[03.2010] zamykający go wodospad tworzy przepiękną scenerię, w Europie byłby tu park narodowy



[03.2010] okoliczny akwedukt, dawniej pewnie transportował wodę znad kanionu



[03.2010] docieramy do San Sebastian Bernal



[03.2010] i jego perły - Pena de Bernal,
ten drugi co do wielkości monolit świata majestatycznie wznosi się nad miasteczkiem



[03.2010] wspinając się na jego szczyt 9-wyciągową wspaniałą drogą zaczynamy tegoroczny sezon wspinaczkowy



[03.2010] jest się z czego cieszyć, wspin jest po prostu fantastyczny



[03.2010] i w tym miasteczku trwają, bynajmniej nie chrześcijańskie, obchody wiosny



[03.2010] Robert wczuł się w klimat



[03.2010] to ile jaszczurek chodzi po ścianie?



[03.2010] w drodze mijamy Pachuca(land), mam skojarzenia z ... Legoland



[03.2010] odwiedzamy kolejny park - El Chico, wspinaczkowy, jak widać na załączonym obrazku



[03.2010] trochę tu chłodniej, tylko 30 stopni :-)



[03.2010] czas na kulturę - atlanci z Tuli stoją tu od prawie tysiąca lat



[03.2010] a kolejne tysiące ludzi popadają w zadumę, magiczne miejsce



[03.2010] wierzono tu w węże pożerające ludzi



[03.2010] Piramida Księżyca w Teotihuacan



[03.2010] wejść można na sąsiednią - Piramidę Słońca,
to jedna ze świątyń miasta, które wówczas było większe niż współczesny mu starożytny Rzym



[03.2010] ostatnie dni naszego trzytygodniowego pobytu spędzamy w 20-milionowym Mexico City



[03.2010] jego centrum jest zadbane i takie "europejskie"



[03.2010] coś dla wielbicieli azulejos, czyli ręcznie malowanych kafli



[03.2010] ostatnie spacery po Zocalo, gdzie Indianie praktykują swoje czary
i czas powrotu do Polski nieubłaganie nas dopada, adios Mexico...



[02.2010] śnieżne grzyby na usteckim tzw. trzecim molo



[02.2010] budowali je jeszcze niemieccy osadnicy, teraz zimują tu liczne stada kormoranów



[02.2010] wypad z biegówkami na plażę



[02.2010] okazał się fantastycznym pomysłem



[01.2010] Bałtyk we wczesnozimowej szacie



[01.2010] zachęca do spacerów



[01.2010] biegowo...



[01.2010] ... w Kampinosie


powrót do strony głównej